Miesiąc do maratonu

No i stało się, wkroczyłem w ostatnią fazę przygotowań do maratonu – czas szybko leci…pamiętam jak pod koniec lipca zapisywałem się na ten start, wtedy były 3 miesiące czasu, teraz niespełna jeden. Ostatnie kilka tygodni to najtrudniejszy okres. Z jednej strony organizm jest już trochę podmęczony przygotowaniami, a z drugiej bardzo łatwo można przesadzić i zmarnować wszystko. Dziś postanowiłem zrobić podbiegi, ale biegałem je ciut wolniej niż ostatnio. Tradycyjnie zacząłem od spokojnego rozbiegania w lesie. Dziesięć kilometrów po 5:00-5:05/km i kilka minut gimnastyki rozciągającej dobrze rozgrzało moje mięśnie. Dziś miałem ciekawą przygodę. Na rozciąganie wyszedłem już z lasu i stanąłem przy barierce. Po jakichś dwóch minutach nadjechał ścieżką rowerową jakiś facet, zatrzymał się obok mnie i dobre 2 minuty mi się przyglądał – dość dziwnie to wyglądało :) Generalnie dużo się wtedy działo, bo w między czasie niedaleko mnie przejechała spora kolumna rowerzystów (czyżby akcja w stylu „Rowerowa masa krytyczna”? – kiedyś z ciekawości bym się wybrał na taką „paradę”) i prawie doszło do jakiejś stłuczki – usłyszałem tylko mocny pisk hamulców. Sporo jak na zaledwie kilka minut gimnastyki :)
Podbiegi, tak jak ostatnio robiłem na swoim ulubionym wzniesieniu. Nie kombinowałem też z długością i zdecydowałem się pozostać przy 150 metrach. Pierwsze pięć podbiegów zrobiłem spokojnie, w tempie około 4 min/km, zwracając większą uwagę na technikę wbiegania. Druga piątka była już szybsza, a ostatnie powtórzenie poleciałem prawie na maksa, w tempie około 3:20/km. Trening udany, nogi w miarę niosły. Zobaczymy jak będzie w niedzielę, bo czeka mnie kolejna chwila prawdy. Teraz pora na relaks, czyli zasłużone karaoke po wymagającym tygodniu pracy :)

Podsumowanie treningu:
10 km rozbiegania (tempo 5:00-5:05/km) => 7 min GR => 10 x 150 metrów podbieg (zbiegi w truchcie) => 2 km rozbiegania
w sumie 15 km

1 Komentarz

  1. W którymś z poprzednich wpisów wyczytałem że w tym roku liczysz na życiówkę w maratonie. Podejrzewam, że masz jakiś cel jeśli chodzi o wynik. Pytanie moje jest następujące: na jakich przesłankach stawiasz sobie cel?, czy na podstawie kalkulatora biegowego czy np porównując obecne treningi(tempo przy danym HR) z tymi poprzedzającym najlepszy do tej pory wynik w maratonie?

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.