Primo Victoria in 2015

Może to dziś ??? Mam nadzieję, że w końcu nadszedł ten przełomowy moment :) Po raz pierwszy od początków listopada udało mi się pobiegać dwa dni z rzędu. Dużo bardziej cieszę się jednak z samego treningu :) Trochę mi się spieszyło ze względu na napięty harmonogram, więc tempo od początku było dość wysokie. Nie sądziłem jednak, że uda mi się przebiec 10 kilometrów w tempie średnim 4:15/km. Z planowanego rozbiegania zrobił się w zasadzie bieg ciągły w drugim zakresie :) Tętno oscylowało w okolicy 155, dopiero później skoczyło na 160. Oddechowo też bez problemu dawałem radę. Nawet o dziwo mięśnie po wczorajszej dawce 17-stu kilometrów współpracowały jak należy.
Jutro dzień przerwy, w środę spróbuję zrobić około 12-14 km rozbiegania. W piątek z kolei chciałbym zrobić zabawę biegową, żeby znowu przewietrzyć lepiej płuca.

Podsumowanie treningu: 10 km w tempie ok 4.15/km

Trudny tydzień

Niestety nie wszystko w ciągu ostatnich 7 dni poszło po mojej myśli. Planowałem zrobić dwa treningi dzień po dniu (we wtorek i środę), ale po wtorkowym bieganiu (12 km) odezwał się ból kolana. W sumie nawet trudno mi powiedzieć, co było powodem. Być może „wypady”, które robiłem w trakcie gimnastyki rozciągającej. W każdym razie w czwartek sytuacja wróciła do normy i mimo dość „szybkiego tempa” jak na rozbieganie (4:40-4:50/km) udało mi się przebiec 10 kilometrów bez większego dyskomfortu. Piątek i sobota to tradycyjnie, w ostatnich tygodniach, dni przerwy. Chociaż, jak się okazało, nawet po dniu wolnym można nabawić się problemów. W sobotę rano powrócił ból w dolnej części pleców, który co jakiś czas daje o sobie znać w mniejszym, bądź większym stopniu. Chyba będę musiał ponownie zdecydować się na jakieś masaże. Jest jednak pozytyw – o dziwo, jak biegam, to ból mi nie dokucza. Co najwyżej podczas rozciągania, kiedy nawet zrobienie skłonu staje się ekstremalnie trudne. Nie ma jednak co narzekać, trzeba się cieszyć z kolejnych postępów. Dziś wybrałem się na trening z Akademią Biegania i udało mi się przebiec 17 km. Jest to najdłuższy dystans jaki przebiegłem od czasu maratonu. W grupie jednak biegnie się raźniej i przede wszystkim czas szybciej mija. Z drugiej strony rozmawiać też nie było łatwo, oddech jakiś nieprzyzwyczajony do konwersacji podczas biegania :)
Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu uda mi się w końcu zrealizować 4 jednostki treningowe. Muszę działać szybko, bo wczoraj okazało się, że nie wchodzę w 3 pary spodni, które były dla mnie dobre jeszcze w listopadzie – pora trochę popracować nad jadłospisem :)
W przyszłym tygodniu postaram się zamieścić wpis zawierający porady, w jaki sposób osiągnąć zamierzony cel w maratonie.

Podsumowanie niedzielnego treningu: 17 km + GR
Podsumowanie tygodnia: wtorek (12 km), czwartek (10 km), niedziela (17 km) – w sumie 39 km

It’s almost time to start again

Dawno już tak nie pragnąłem wrócić do normalnych treningów, jak w ciągu ostatnich kilku dni. Mimo, że przede mną bardzo pracowity okres, to jednak wiem, iż bieganie ułatwiłoby mi ogarnięcie wszystkiego. Paradoksalnie, poświęcając dwie, a czasami trzy godziny na trening jestem w stanie o wiele lepiej się zorganizować i przede wszystkim zmobilizować. Po prawie trzech miesiącach „niebytu” w końcu chciałbym przewietrzyć porządnie płuca :) Kolejny krok ku temu uczyniłem dziś, pokonując po raz pierwszy od początków listopada dystans ponad 12 kilometrów. Całkiem fajnie biegało się przy lekkim mrozie i słonecznej pogodzie. Najbardziej cieszy mnie fakt, że problem z plecami chyba odszedł w niepamięć. Prawdopodobnie był to skutek długotrwałej infekcji, która mnie nieco „pospinała”. We wtorek zafundowałem sobie masaż pleców i wygląda na to, iż wszystko wróciło do normy. Kolano też spisuje się dobrze. Zarówno w trakcie biegu, jak i po treningu praktycznie w ogóle mnie nie boli. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się zapomnieć także i o tym problemie. Teraz najtrudniejszym zadaniem będzie przemyślenie i opracowanie jakiegoś rozsądnego planu treningowego na najbliższe kilka miesięcy. Nie będzie to łatwe, gdyż treningi pod średnie dystanse znacznie różnią się od tych, które są realizowane przez długodystansowców. Mimo wszystko literatura i chęci już są, więc i strategia się jakaś w końcu pojawi. Na razie jednak dmucham na zimne. Od przyszłego tygodnia spróbuję dorzucić czwarty trening i zwiększyć kilometraż na poszczególnych jednostkach.

Podsumowanie czwartkowego treningu: 10 km rozb + GR
Podsumowanie niedzielnego treningu: 12 km rozb + GR
Podsumowanie tygodnia: 32 km w trzech jednostkach treningowych

W końcu dziesiątka

Za oknem pogoda w kratkę. Jednego dnia mróz i śnieg, po kilkudziesięciu godzinach „huraganowe” wiatry i odwilż, a „po chwili” przedwiośnie. Z jednej strony fajnie, że zima nas ewidentnie oszczędza, a z drugiej taka mieszanka wybuchowa zbyt dobrze nie wpływa na nasze organizmy, bo człowiek potrzebuje czasu, aby przestawić się do nowych warunków, co skrzętnie wykorzystują drobnoustroje. W każdym razie, w moim przypadku światełko w tunelu jest coraz jaśniejsze. W niedzielę zdecydowałem się po raz pierwszy w tym roku przebiec 10 kilometrów. Największym problemem okazał się nie silny wiatr, ani kolano, ale trzy warstwy odzieży, które postanowiłem na siebie założyć. Trochę się zgrzałem, ale najważniejsze, że moje kontuzje mi nie dokuczały. Plecy też od kilku dni się „uspokoiły”, więc jest dobrze :) Dziś postanowiłem powtórzyć niedzielny trening. Ze względu na ograniczenie czasowe musiałem nieco bardziej przycisnąć. Ostatnie 2-3 kilometry to było tempo w okolicy 4:30-4:40. Tętno oscylowało w granicach 150-155, oddechowo jednak było bardzo dobrze. Największym problemem zdaje się na chwilę obecną waga, bo te kilka dodatkowych kilogramów trochę mi przeszkadza i czasami czuję się ociężały jak słoń :) Jeżeli wszystko będzie przebiegać zgodnie z planem, to w przyszłym tygodniu dodam jeden trening, zwiększę delikatnie kilometraż i zacznę myśleć nad rozpoczęciem normalnych przygotowań do sezonu. Nosi mnie niesamowicie, najbardziej chyba brakuje mi drugiego zakresu i BNP, to są chyba treningi „stworzone dla mnie” :)

Podsumowanie niedzielnego treningu:
10 km rozbiegania + GR

Podsumowanie wtorkowego treningu:
10 km rozbiegania + GR

3 x 7

Ostatnio mam mało wolnego czasu, więc z racji tego, iż moje treningi na razie nie są specjalnie wyszukane, postanowiłem, iż będę zamieszczał wpisy co kilka dni. Zgodnie z planem, w niedzielę zdecydowałem się wydłużyć dystans rozbiegania do 7 kilometrów. Tyle samo pobiegłem także we wtorek i dziś. Na szczęście kolano spisuje się przyzwoicie i na żadnym z ostatnich treningów nie miałem z nim większych problemów, dlatego w niedzielę spróbuję ponownie zwiększyć dystans i przebiec koło 9-10 kilometrów. Myślę już także o dodaniu gimnastyki siłowej, która pozwoliłaby mi odzyskać siłę mięśniową. Cieszy mnie także fakt, iż coraz lepiej wygląda sytuacja z moim pulsem i oddechem. Dziś przy prędkości 5 min/km, moje tętno oscylowało w okolicy 140-143. Jeszcze niedawno dobijało nawet do 160 przy podobnym tempie. Postęp może wynikać z faktu, iż prawie zawsze na ostatniej pętli, w tym samym miejscu, pojawia się biegacz lub biegacze, których zazwyczaj „muszę gonić” :) Chyba trochę mi brakuje rywalizacji. Powoli, powoli, ale wszystko idzie w dobrym kierunku, oby tak dalej :) Jutro i w sobotę nie dam rady pobiegać „za dnia”. Nie chciałbym jeszcze biegać po asfalcie, dlatego zdecydowałem, że kolejny trening zrobię w niedzielę.

Pierwszy trening w Nowym Roku

Dziś będzie krótko, bo czas goni. Rok 2015 rozpocząłem podobnie jak zakończyłem poprzedni – pięciokilometrowym rozbieganiem. Cudów nie było, ale powoli widać już efekty :) Przedwczoraj miałem okazję do krótkiego zrywu, bo w pewnym momencie, jakieś 100 metrów przed sobą, zobaczyłem innego biegacza. Udało mi się go dogonić na dystansie 300-400 metrów – nie ma co pierwszy sukces :)
Dziś już bez fajerwerków, spokojne, miarowe tempo. Puls podobnie jak ostatnim razem oscylował w okolicy 150, nogi w zadziwiająco dobrej dyspozycji, oddechowo z każdym kolejnym treningiem jest lepiej. Kolano dzięki mniejszej liczby kilometrów także nie dokucza. W niedzielę spróbuję zwiększyć kilometraż do 7. Pora się brać do roboty! :)

Podsumowanie treningu:
5 km rozbiegania (tempo ok. 5:00/km) + GR