Kolejny krok do powrotu

Trudno jest pisać o bieganiu, kiedy biegać nie można, ale patrzę pozytywnie w przyszłość i dostrzegam promyk nadziei, który z każdym dniem jest coraz wyraźniejszy :) Na początku jednak nie było tak różowo. Przerwa, którą zaplanowałem sobie pod koniec lipca nie przyniosła dużej poprawy, stąd planowany powrót do treningów na połowę sierpnia musiał zostać odroczony. Na pierwsze bieganie po przerwie umówiłem się z grupą początkujących biegaczy, żeby na spokojnie przygotować organizm do zwiększonego wysiłku i jednocześnie wypróbować nowe sandały biegowe, które dotarły do mnie w sierpniu. W zasadzie ani jeden, ani drugi pomysł nie był zbyt dobry. Nawet dziesięć dwuminutowych odcinków dość spokojnego biegu spowodowało nieprzyjemny ból. Trochę przyćmiewały go kamienie, które co jakiś czas wpadały pod sandały i uwierały w stopę (Chyba jednak jest to obuwie wyłącznie na trawiaste podłoże, gdzie nie ma kamieni). Do domu wróciłem z bólem i wiedziałem, że czeka mnie kolejna przerwa. Po mniej więcej tygodniu zdecydowałem, że pora na wizytę u ortopedy. Zapisałem się więc i postanowiłem, iż dzień wcześniej pójdę na kontrolny 5-kilometrowy trening. Początek był bardzo trudny, z czasem jednak ból stawał się coraz bardziej znośny i dałem radę przebiec zamierzony dystans. Mimo wszystko bolesność samego Achillesa przy dotyku dawała czerwone światło – „coś jest nie tak!?”. Moje obawy potwierdził niestety ortopeda, który przy użyciu USG zdiagnozował przewlekły stan zapalny lewego Achillesa. Po chwili usłyszałem „wyrok” – 6 tygodni bez biegania, bez jazdy rowerem i jakiegokolwiek przesilania kontuzjowanego miejsca. Od razu pojechałem zarejestrować się na rehabilitację, którą zgodnie z zaleceniami lekarza miałem rozpocząć jak najszybciej. Od środy 26 sierpnia do dnia dzisiejszego miałem szereg zabiegów, które okazały się „zbawienne” dla mojego Achillesa :) Chociaż pewnie duża to też zasługa miłych Pań rehabilitantek, które bardzo dobrze wykonują swoją pracę :) W każdym razie na dzień dzisiejszy sytuacja wygląda o wiele lepiej, niż jeszcze dwa tygodnie temu. Z niecierpliwością już wypatruję października i mam nadzieję mojego pierwszego treningu biegowego :) Czeka mnie jeszcze jedna seria rehabilitacji na początku października, więc mam nadzieję, że po niej wszystko już będzie w porządku. Być może uda się biegać w jej trakcie, ale to będę musiał jeszcze skonsultować. Motywacja do powrotu i perspektywa przepracowania w końcu całej zimy bardzo mnie pobudza do cierpliwego oczekiwania :) Musi być dobrze!