Urlop

Długo się nie odzywałem ze względu na nawał obowiązków w pracy, ale na szczęście udało mi się jakoś dotrwać do zasłużonego urlopu :) Niestety mam urlop nie tylko od pracy, ale i od biegania, i to od dłuższego czasu. Po ostatnim moim biegu 21 maja (start na 10 km), dwukrotnie próbowałem powrócić do treningowego reżimu. Za pierwszym razem przebiegłem nieco ponad kilometr, za drugim około 300 metrów. W obu przypadkach o przedwczesnym zakończeniu treningu zadecydował ból, uniemożliwiający dalszą aktywność. W ciągu kilkunastu lat biegania, nie zdarzyło mi się, żebym nie był w stanie przebiec nawet dwóch kilometrów i do domu musiał wracać piechotą. Oczywiście decyzja mogła być tylko jedno – wizyta u ortopedy. Udało mi się po kilku dniach dostać do lekarza, który już wiele razy mi pomógł. Po wykonaniu USG stwierdził, że mam naderwanie mięśnia przywodziciela uda prawej nogi. Na dzień dobry doktor przepisał mi rehabilitację i zalecił miesięczną abstynencję od biegania i jazdy na rowerze. „Okres karencji” mija za kilka dni, ale w przyszłym tygodniu czeka mnie jeszcze zabieg (nie jest on związany z kontuzją), po którym będę musiał pauzować przez co najmniej miesiąc, a może dwa. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się ułoży, bo bardzo brakuje mi wysiłku fizycznego. Motywacja do dalszej pracy rośnie, wraz z pokonującą kolejne szczeble na Euro 2016 Polską :) Ponownie muszę być cierpliwy. Mam pewien plan na to, jak rozpocznę swoje przygotowania po powrocie, ale o tym innym razem :)