Jesienne przygotowania

Pogoda, głównie za sprawą często padającego deszczu, nie jest zbyt ciekawa. Trzeba już chyba definitywnie pożegnać się z cieplejszą aurą, która jeszcze nie tak dawno gościła u nas w kraju. Osobiście niskie temperatury są dla mnie optymalne do biegania, więc o ile nie wracam z przemoczonymi stopami do domu, o tyle nie mam powodów do narzekań :)
Ostatnie dwa tygodnie były bardzo monotonne, jeżeli chodzi o moje treningi. Czasami biegałem szybciej, czasami wolniej, ale zawsze dystans oscylował w granicach 10 km. Muszę pomyśleć już o delikatnym wydłużeniu, aby nie wpaść w rutynę, która może w pewien sposób przystopować postępy. Największym zaskoczeniem był dla mnie trening z 13 października, kiedy ze względu na małą ilość czasu musiałem się nieźle uwijać. Średnie tempo z tego biegu wyniosło około 4:30 – 4:35. O dziwo nawet po treningu nie czułem się specjalnie zmęczony. Widać, że coś ruszyło do przodu, oby tak dalej :) W przyszłym miesiącu planuję zakup nowych butów, chyba pora na nowy model i być może małe eksperymenty. Coraz częściej zaczyna mi też szwankować pulsometr, więc i na niego wkrótce przyjdzie czas. Zastanawiam się tylko na ile te pulsometry są dokładne, bo jeszcze nie trafiłem na model, który na mojej pętli biegowej o długości 1750 metrów nie pomylił się mniej niż o 100 metrów…Tego typu błąd jest niedopuszczalny, bo zaburza realne pomiary i destabilizuje cały trening. Wydawałoby się, że technologia idzie do przodu, ale jednak „garminy”, „timexy” i „polary” w lesie radzą sobie jednak kiepsko :)

10.10 – WOLNE
11.10 – 10 km
12.10 – WOLNE
13.10 – 10 km (tempo 4:30-4:35)
14.10 – 10 km
15.10 – 9 km (tempo 4:30 – 4:40)
16.10 – 10 km
Razem (od 10.10 do 16.10) – 49 km

17.10 – WOLNE
18.10 – 10 km
19.10 – 10 km
20.10 – WOLNE
21.10 – 10 km
22.10 – 10 km
23.10 – 10 km
Razem (od 17.10 do 23.10) – 50 km

Deszczowe bieganie

Siedem kilogramów mniej na wadze i od razu inny komfort biegania :) Początki po powrocie były trudne. Trochę zaniedbywałem wówczas gimnastykę rozciągającą i muszę teraz szczerze przyznać, że wiele miejsc mnie w trakcie biegu i po nim pobolewało. Od kiedy jednak staram się chociaż te 5 minut poświęcić po treningu na rozciąganie, to widzę, że przynosi to rezultaty. W czwartek dość mocno mnie zmoczyło, miałem buty przesiąknięte wodą, było mi zimno, ale stwierdziłem, że swoje i tak muszę zrobić.
Generalnie postępy są już widoczne. Poza komfortem biegu, spada też tętno w trakcie wysiłku oraz zwiększa się tempo samego biegu. Dziś i wczoraj udało mi się przebiec po 10 kilometrów. Na obu treningach tempo oscylowało w okolicy 5 min/km, czyli całkiem nieźle. Rewelacyjny był tez wtorek. Wtedy chyba po raz pierwszy poczułem, że znowu „biegam” :) Oby jak najwięcej takich treningów, bo dodają mi sił, tych „psychicznych”, które mobilizują do dalszej, systematycznej pracy. Na razie muszę się wstrzymać z treningami szybkościowymi, nie tylko ze względu na masę ciała i oczy, ale też słabe przygotowanie siłowe. Ostatnie dwa lata nauczyły mnie, że do wszystkiego trzeba dochodzić powoli, z głową, bo kontuzja może przyjść nie wiadomo kiedy, a na samą myśl o kolejnej, kilkumiesięcznej przerwie, robi mi się słabo. Obym już nigdy nie musiał zmagać się z takimi problemami…

Ostatnie treningi:
27.09 – 5 km rozbiegania
29.09 – 7 km
30.09 – 7 km
01.10 – 9 km
02.10 – 10 km
4.10 – 10 km
6.10. – 7 km
8.10 – 10 km
9.10 – 10 km